Linki podrzędne

Image CAPTCHA
Wpisz znaki z obrazka bez spacji, uwzględniając duże i małe litery

Tagi

Urzędnicy ratusza zbyt zajęci. Rowery ich nie skusiły [GW]

Mieli wsiąść na rowery, przejechać się ulicami Lublina i rozmawiać o tym, jak można je ulepszyć. Mieli, bo przedstawiciele Urzędu Miasta są za bardzo zapracowani, żeby znaleźć czas na poznanie problemów rowerzystów

Wczoraj w Lublinie rozpoczął się Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu. Jego głównym celem jest zwrócenie uwagi na problemy transportowe miast, a tych zdaniem społecznego Porozumienia Rowerowego w Lublinie nie brakuje. Dlatego specjalnie dla miejskich urzędników, radnych i dziennikarzy przygotowali przejazd rowerowy po Lublinie, aby promować alternatywne wobec samochodów środki transportu, ale nie tylko. Miał też pokazać problemy rowerzystów i przedstawić proponowane przez nich, gotowe rozwiązania. Zaproszenia zostały wysłane na długo przed przejazdem, jednak nie wszyscy goście się pojawili.

- Urzędnicy nie zdecydowali się przejechać się z nami ulicami Lublina. Szczególnie zawiedziony jestem nieobecnością pracowników zarządu dróg i mostów. Spośród 68 pracujących tam osób, żadna się nie pojawiła - skomentował Aleksander Wiącek z Porozumienia Rowerowego. - Szczególnie, że to właśnie oni decydują, ile pieniędzy przeznaczyć na udogodnienia dla rowerzystów. Chcieliśmy zaprezentować urzędnikom obecny stan dróg, który niestety nie jest zadowalający. Ale nie zaszczycili nas swoją obecnością - dodaje Michał Wolny, także z Porozumienia Rowerowego.

Skłamalibyśmy pisząc, że kompletnie nikt z urzędników się nie pojawił. W przejażdżce wzięły udział dwie osoby z wydziału ochrony środowiska. Ale to dlatego, że są oni jednymi z organizatorów imprezy. Sami też byli zaskoczeni nieobecnością kolegów po fachu. - Liczyliśmy na to, że tak jak w ubiegłym roku pojawi się chociaż kilka osób. Pogoda przecież dopisała - mówiła Joanna Jaroszuk-Oniszko z tego wydziału.

Zastępca dyrektora zarządu dróg i mostów, Andrzej Bałaban, tłumaczył się ogromem pracy. - Mieliśmy tyle obowiązków, że zabrakło nam czasu - mówi.

Na szczęście radni i dziennikarze wsiedli na swoje dwa kółka i pokonali 11 kilometrów. Odwiedzili kilka istotnych z punktu widzenia rowerzystów miejsc, takich jak miasteczko akademickie, al. Smorawińskiego, al. Andersa, trasa wzdłuż Bystrzycy i rejon dworca PKP. Podczas przystanków rozmawiali o tym co trzeba zrobić, żeby jazda rowerem po mieście była dużo wygodniejsza i bezpieczna.

Więcej zdjeć na:

http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,10304375,Urzednicy_ratusza_zbyt_zajeci__Rowery_ich_nie_skusily.html